– Pierwszy raz spotkałem się z sytuacją, by ktoś, kto korzysta ze swojego prawa do obrony, dostał za to prokuratorskie zarzuty – nie kryje zdziwienia mecenas Łukasz Chojniak, obrońca Roberta J.

Robert J. od roku przebywa w areszcie. Jest podejrzany o najokrutniejszą zbrodnię ostatnich lat w Krakowie – zabójstwo przed 19 laty studentki UJ Katarzyny Z. Z młodej kobiety zdjęto skórę, którą potem wyłowiono z Wisły. Z rzeki wydobyto też niektóre fragmenty ciała.

Skarżył się na szykany i werbalną przemoc

W kwietniu tego roku Roberta J. przywieziono na kolejne przesłuchanie do krakowskiego wydziału Prokuratury Krajowej, który prowadzi śledztwo w sprawie głośnego morderstwa. Podczas przesłuchania mężczyzna opowiedział, jak jest traktowany przez strażników więziennych. Skarżył się na nieustające szykany i werbalną przemoc. – Chodziło m.in. o używanie przez funkcjonariuszy słów, które on odbierał jako wywieranie na nim presji – mówi mecenas Chojniak.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej