Jedna z grup na Facebooku, zrzeszająca właścicieli i najemców mieszkań i pokoi, liczy 128 tys. członków i zbiera 5 tys. postów w ciągu miesiąca. Temat gorący, zwłaszcza na początku roku akademickiego.

Gąsienica, dziura w ścianie i desperacja

Dwudziestodwuletnia Kamila studiuje w Krakowie od trzech lat i czuje się weteranką w poszukiwaniu mieszkań – niedawno przeprowadziła się do piątego. Mimo doświadczenia, popełniła jednak bolesny błąd – wynajęła na ślepo.

– Byłam w sytuacji podbramkowej. Potrzebowałam mieszkania na już, a nie mogłam przyjechać do Krakowa, żeby je obejrzeć. Znalazłam ogłoszenie przez internet, przekonała mnie lokalizacja, czyli ukochane Stare Podgórze. Ważne było też to, że znałam przyszłych współlokatorów i dogadywaliśmy się całkiem nieźle. A realia? Spędziłam tam cały jeden dzień i nieprzespaną noc... – opowiada Kamila. Mieszkanie znajdowało się w starej kamienica, w której na parterze w pomieszczeniu bez drzwi żyje były mąż właścicielki, najwyraźniej ciężki alkoholik. Dookoła klatki leżały butelki, pod murem skład starych monitorów komputerowych i rozsypujących się pudeł, których zawartości postanowiła nie sprawdzać.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej