Bartłomiej Kuraś: Jest pan urzędującym wicemarszałkiem województwa małopolskiego. Dlaczego ponownie nie startuje pan do sejmiku? Wiadomo, że w tych wyborach PiS bardzo chce przejąć władzę w Małopolskim Urzędzie Marszałkowskim, a pan tym razem nie jest w ekipie, która będzie próbowała uniemożliwić partii Jarosława Kaczyńskiego objęcie samorządu wojewódzkiego w naszym regionie.

Leszek Zegzda: – Zdecydowałem się startować w wyborach prezydenta Nowego Sącza, bo zależy mi na tym mieście, z którym jest związane całe moje życie. Uważam, że jeśli w tym mateczniku PiS członek tej partii przegra wybory, to może to być początkiem odwracania się elektoratu od formacji Jarosława Kaczyńskiego. Ludzie przecież widzą, jakimi metodami PiS rządzi. Co do samorządu wojewódzkiego, to w swojej kampanii równocześnie wspieram kandydatów do sejmiku z Sądecczyzny. To są świetni ludzie. Próbujemy razem w regionie zatrzymać politykę PiS, która idzie w stronę ograniczenia kompetencji samorządu.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej