Śledztwo prokuratury trwało rok. Przesłuchano świadków i przeanalizowano dokumenty oraz rachunki. Śledczy wzięli pod uwagę także wyniki miejskiej kontroli, która badała sytuację finansową teatru.

Zdaniem prokuratury zebrane dowody potwierdzają, że dyrektor Szydłowski dopuścił się nadużyć. Zarzuty są poważne i dotyczą działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Większa część związana jest z zatrudnieniem w Łaźni Małgorzaty Szydłowskiej, żony dyrektora.

Zarzuty dla dyrektora Łaźni Nowej

Według prokuratury Szydłowska dostawała pensję wyższą niż dyrektor (w 2016 r. miała zarobić 242 tys., a jej przełożony 215 tys. zł). Korzystała też z wynajętego na koszt teatru mieszkania. Na dodatek Łaźnia miała opłacić jej studia doktoranckie. Śledczy mają też zastrzeżenia co do podwójnego finansowania jej pracy: etatowo i na umowę o dzieło.

Reszta zarzutów dotyczy m.in. ekskluzywnych – zdaniem prokuratury – zakupów, jakie Szydłowski robił w 2016 r. na koszt Łaźni. Chodzi o leasing skody superb, którą miał wykorzystywać dla prywatnych celów, a także kupno smartwatcha i iPada.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej