– Poszedłem do apteki po leki. Zawsze płaciłem za nie 12 zł. Teraz usłyszałem, że mam zapłacić 120 zł. Gdy zapytałem dlaczego, od farmaceutki usłyszałem, że recepta jest źle wypisana i nie może mi wydać lekarstw z ulgą. Zapłaciłem 100 proc. wartości lekarstw – oburza się pan Krzysztof, który kupował leki w aptece w Krzeszowicach.

Podobne uwagi od farmaceutów słyszą mieszkańcy Krakowa, Brzeska, Wadowic i innych miejscowości. Apteki nie mogą wydawać im lekarstw z ulgą, bo na receptach brakuje słowa...

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej