– Basia jest chora na raka, jest w ostatnim stadium. Ma dwoje dzieci i męża po operacji. Tej rodzinie jest bardzo ciężko, a nie chcą się rozstawać; Basia marzy tylko o tym, żeby dzieci zostały z nią do końca i nie trafiły do opieki zastępczej. Projekt, który właśnie rozpoczyna się w Krakowie, jest dla jej rodziny – opowiada Alicja Szczepańska z Miejskiego Centrum Informacji Społecznej.

Albo pan Adam – ma żonę chorą na huntingtona i też nie chce z nią się rozstać, więc robi wszystko, co może, żeby byli razem. A niewiele już może, ponieważ zwyczajnie brakuje mu siły. Huntington to piekielna choroba, z chorym trzeba być przez cały czas i czuwać, żeby nie zrobił sobie krzywdy.

Inna historia: on i ona, oboje po osiemdziesiątce; on już z mocnymi objawami otępienia starczego, wiele zapomina, ciągle się boi, wpada w panikę, nie pozwala jej wejść do kuchni, którą uważa za bardzo niebezpieczną przestrzeń. Więc ona gotuje mu obiady w nocy.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.