Gdy w styczniu 2017 r. Krakowski Alarm Smogowy i władze Wadowic postawiły na tamtejszym rynku mobilną stację monitorującą jakość powietrza, mieszkańcy już pierwszego dnia przecierali oczy ze zdumienia. Stężenie szkodliwych pyłów PM10 sięgnęło wieczorem i w nocy 800 mikrogramów na metr sześcienny, przy dobowej normie 50 mikrogramów.

Mieszkańcy mogli na własne oczy przekonać się, że poziom zanieczyszczeń z wrzucanych nocami do pieców odpadów i byle jakiego węgla jest gigantyczny i rujnuje zdrowie. Dlatego władze miasta zdecydowały, że wystąpią z wnioskiem o postawienie na stałe stacji monitorującej powietrze, która będzie obsługiwana przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, a dane z niej będą na bieżąco zamieszczane na stronie WIOŚ.

Wniosek rozpatrzony pozytywnie

Kraków ma osiem takich stacji. W Małopolsce mają je też m.in. Nowy Sącz, Zakopane, Nowy Targ, Olkusz, Sucha Beskidzka czy Tarnów. – Chcieliśmy mieć swoją stację na stałe, aby na bieżąco ostrzegać przed smogiem – wyjaśnia Mateusz Klinowski, burmistrz Wadowic.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej