Centralne Biuro Antykorupcyjne weszło do tarnowskich Azotów niedługo po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość i zmianie władz spółki. Pojawienie się śledczych to właśnie efekt zawiadomienia nowych władz Azotów, które prześwietlały umowy zawarte przez firmę jeszcze za czasów rządów koalicji PO-PSL. Śledczych zainteresowały umowy, które w 2012 r. Grupa Azoty zawarła z krakowską firmą z branży reklamowej. Przedsiębiorstwo przygotowało logotyp koncernu i było odpowiedzialne za domeny internetowe spółki.

CBA nabrało wątpliwości co do umów związanych z ich zaprojektowaniem i w efekcie złożyło zawiadomienie do prokuratury, gdyż jego zdaniem kontrakty miały być niekorzystne dla chemicznego potentata. Wyliczono, że Azoty straciły na nich ponad 1,2 mln zł. Sprawą zajęła się Prokuratura Regionalna w Krakowie.

Wynagrodzenie podniesione z 600 tys. do 2,4 mln zł

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej