Córka Adama Karola Czartoryskiego rozesłała do mediów drugie oświadczenie, w którym zdradza nie tylko kulisy transakcji Fundacji Czartoryskich ze skarbem państwa, ale też ujawnia motywy, jakimi kierował się jej ojciec i macocha.

Tamara wkracza do gry

Pierwsze oświadczenie Tamary Czartoryskiej pojawiło się pod koniec ubiegłego tygodnia. Córka Czartoryskiego poinformowała w nim, że przelanie środków z transakcji (100 mln euro) było z góry zaplanowane.

"Od momentu, gdy dowiedziałam się o zamiarach księcia Adama Czartoryskiego i Macieja Radziwiłła co do przekazania funduszy obcej Fundacji (w Liechtensteinie – przyp. red.), wielokrotnie podkreślałam w pisemnej korespondencji z Maciejem Radziwiłłem, że takie działanie jest niemoralne i potencjalnie łamiące prawo głównie z powodu zagrożenia unikaniem podatków i ryzykiem prania pieniędzy" – napisała Tamara Czartoryska. Jak stwierdziła, „z powodu bezprawnych czynów popełnionych z wyraźnym uprzedzeniem wobec Fundacji Czartoryskich, wszyscy obecni członkowie Rady muszą zostać usunięci ze stanowiska, a na ich miejsce wyznaczone nowe osoby".

Na reakcję Fundacji Czartoryskich nie trzeba było długo czekać. Oskarżenia Czartoryskiej uznano za krzywdzące. Zaprzeczono też sugestiom córki Adama Karola, która zarzuciła FCz bezprawne działania.

Tamara: Nie byłam, nie podpisywałam

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej