Chodzi o opisywane przez nas zdarzenie, do którego doszło w nocy z piątku na sobotę (26 – 27 stycznia) w okolicach Okocimia pod Brzeskiem. Wówczas na łuku drogi krajowej numer 75 nieoznakowany luksusowy volkswagen passat highline 1.8 TSI – należący do tarnowskiej policji czołowo zderzył się z innym samochodem marki VW passat.

Wyjazd prywatny? Nie było zgody

Od samego początku policja niechętnie informowała o okolicznościach zdarzenia. Tajemnicą było również to, co samochód tarnowskiej policji robił w środku nocy na drogach sąsiedniego powiatu brzeskiego. Według ustaleń brzeskiej prokuratury, kierowca radiowozu wykonywał wówczas obowiązki służbowe. Jakie? – Różne są zadania policyjne. Także samochodem nieoznakowanym, również w sąsiednich powiatach – przekonywał Andrzej Leśniak, zastępca prokuratora rejonowego w Brzesku.

Tymczasem – jak podaje Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie, która prowadziła wewnętrzne śledztwo w tej sprawie – do zdarzenia doszło po tym, jak kierowca radiowozu odwiózł po spotkaniu służbowym komendanta miejskiego policji w Tarnowie Mariusza Dymurę do miejsca zamieszkania i wracał sam do jednostki macierzystej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej