Rozmowa z Tomaszem Kołomyjskim i Robertem Jastrzębskim, wspólnikami w firmie CommsBlack

Aleksander Gurgul: Skąd nazwa waszej firmy?

Robert Jastrzębski: – To efekt doświadczenia i wiedzy zdobytej podczas kilkunastoletniej służby w amerykańskiej armii. CommsBlack to kod, rodzaj slangu wojskowego. Pada w momencie chwilowego wstrzymania komunikacji w celu pełnego skoncentrowania się na danej czynności lub misji. Chcemy, aby nasza firma kojarzona była jako rozwiązanie, które przekształca chaos lub niewiedzę w wygrany projekt.

Na jaką kwotę opiewa najwyższy kontrakt dla armii amerykańskiej, o który w tej chwili walczycie wspólnie ze swoim polskim klientem?

Tomasz Kołomyjski: – Kontrakt, rozłożony na kilka lat, wart jest ponad 50 mln dolarów. Chodzi o budowę m.in. magazynów, budynków administracyjnych i dróg w Polsce, na Litwie, Łotwie i w Estonii. Ubiega się o niego konsorcjum dwóch firm: z Małopolski i ze Śląska. Na razie nie zdradzamy, które to firmy.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej