– Po Światowych Dniach Młodzieży organizatorzy pielgrzymek na razie omijają Kraków. Spadki są spore. W moim przypadku to nawet 50?proc. w porównaniu z latami sprzed ŚDM. Słyszą: „Cracovia” i mówią: „Ile można, na razie wystarczy” – mówi Ernest Mirosław, szef biura podróży Ernesto Travel. – Na pewno pojawił się przesyt Krakowem. Od tego dołu się odbijemy, ale to trochę potrwa.

...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej