Monika Waluś: Jakie jest pana pierwsze skojarzenie, gdy słyszy „włoska robota”?

Tomasz Pałasiński, dyrektor GDDKiA w Krakowie: (śmiech ) Wiem, do czego pani zmierza, ale my w Małopolsce szczęśliwie z Włochami problemów nie mamy. Akurat zarówno firma Astaldi, jak i Salini, które budują II i III odcinek trasy S7 między Naprawą a Rabką-Zdrojem, realizują wszystkie prace prawie zgodnie z harmonogramem.

Prawie robi wielką różnicę. A więc gdzie mamy poślizg?

– Z powodów finansowych Astaldi w zeszłym tygodniu spowolniły prace przy drążeniu tunelu pod Małym Luboniem. Mamy mniej więcej pięciodniowe opóźnienie, bo inna włoska firma nie dostarczyła dla Astaldi materiałów na czas. Dostawca zwlekał z zamówieniem, bo znając problemy Astaldi, chciał mieć pewność, że dostanie zapłatę.

O pieniądze drżą także podwykonawcy Astaldi pracujący na zakopiance.

– Oczywiście, my także nie mamy pewności, co się stanie z Astaldi i jesteśmy pełni obaw o realizację kontraktu. Ich kondycja w największym stopniu zależy od koniunktury na międzynarodowych rynkach i tego, co się wydarzy we Włoszech. Odkąd pojawiły się informacje o ich kłopotach, współpracujemy z wszystkimi podwykonawcami włoskiej firmy, by zabezpieczyć ich finansowo. Pierwsze wypłaty należności powinny ruszyć lada dzień.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej