Sprawa dotyczy sprzedaży przez InPost wszystkich udziałów w spółce "Bezpieczny List" spółce Tenes One za 10 tys. zł. Według partii Razem na transakcji ucierpieć mieli pracownicy, którym ani poprzedni, ani obecny właściciel nie zamierza wypłacić zaległych pensji.

- Chcemy aby tym działaniom przyjrzała się prokuratura, a następnie sąd. Mamy dość pobłażania cwaniakom, którzy swoje imperia budują na wykorzystywaniu pracowników. Trzeba postawić wyraźną granicę między przedsiębiorczością, a działalnością przestępczą - grzmiała Alicja Beryt, kandydatka partii Razem w zeszłorocznych wyborach do Sejmu. - Wzrost gospodarczy nie może odbywać się kosztem najsłabszych - podkreślała.

Po zawiadomieniu partii Razem, sprawę bada już państwowa inspekcja pracy. Aktywiści przekonywali jednak, że to nie koniec działań. - Uznaliśmy, że sama kontrola państwowej inspekcji pracy, do której doprowadziła nasza wcześniejsza akcja, to nie są wystarczające konsekwencje za traktowanie ludzi jak śmieci i wyrzucanie z dnia na dzień ponad tysiąca osób na bruk bez wypłaty, bez odpraw - mówił w rozmowie z "Wyborczą" Mateusz Trzeciak z zarządu krajowego partii Razem. - Dlatego składamy doniesienie do prokuratury.
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.